
Za wolno idzie
Osiedloszczur stoi przy lustrze.
Milczy chwilę. Marszczy czoło.
Szczur:
– No i co…?
– Dwa tygodnie… i nic.
(Patrzy na brzuch, obraca się bokiem)
Szczur:
– To chyba nie działa…
(Słychać kroki. Podchodzi Dzik)
Dzik:
– Co nie działa?
Szczur (zrezygnowany):
– No to wszystko…
– Treningi, dieta…
– Myślałem, że coś już będzie widać.
(Dzik opiera się o ścianę, spokojny)
Dzik:
– A ile lat trwało dojście tu?
(Cisza)
Szczur patrzy w podłogę.
Szczur (ciszej):
– No… trochę.
Dzik:
– Trochę?
– Czy raczej kilka lat?
(Szczur wzdycha)
Szczur:
– No… kilka.
Dzik (spokojnie):
– To czemu dajesz sobie dwa tygodnie na zmianę wszystkiego?
(Szczur milczy. Widać, że trafione)
Szczur:
– Bo… chciałbym w końcu zobaczyć efekt.
(Dzik podchodzi bliżej)
Dzik:
– A widzisz tylko lustro?
(Szczur patrzy zdziwiony)
Dzik:
– Siła poszła w górę?
Szczur:
– No… trochę tak.
Dzik:
– Mniej się męczysz?
Szczur:
– No… też.
Dzik:
– Przyszedłeś drugi raz? Trzeci?
Szczur:
– No… przyszedłem.
(Dzik lekko się uśmiecha)
Dzik:
– No to już się zmienia.
Szczur:
– Czyli… nie jest za wolno?
Dzik:
– Nie.
– Jest dokładnie tak, jak ma być.
(Szczur znowu patrzy w lustro — ale już spokojniej)
Dzik:
– Szybkie efekty znikają.
– Te wolne… zostają.
