Cały dzień byłem dla wszystkich

2026-05-11

(Wieczór. Siłownia prawie pusta.
Szczur siedzi zmęczony na ławce, ręcznik na karku. Patrzy w podłogę.)

(Podchodzi Dzik. Chwilę później obok przechodzi lisica — spokojna, zwyczajna dziewczyna po treningu, bluza oversize, słuchawki na szyi.)

Dzik:
– Co taki zgaszony?

Szczur:
– Nie wiem nawet od czego zacząć.

Szczur:
– Cały dzień coś ode mnie chcieli.
– Telefon.
– Praca.
– Ludzie.
– Problemy.

(Siada ciężej na ławce)

Szczur:
– Mam wrażenie…
– że cały dzień byłem dla wszystkich.

(Lisica zatrzymuje się obok, słyszy rozmowę)

Lisica:
– Znam to.

Szczur:
– Ty też?

Lisica:
– Praca, dom, ludzie…
– a potem wracasz wieczorem
– i nawet nie wiesz, czego Ci brakuje.

(Dzik patrzy spokojnie na Szczura)

Dzik:
– A byłeś dziś chociaż chwilę dla siebie?

Szczur:
– Chyba nie.

Lisica:
– I właśnie dlatego człowiek siada psychicznie.

Szczur:
– Śmieszne…
– Człowiek cały dzień coś robi…
– a na końcu i tak czuje pustkę.

Dzik:
– Bo działanie to nie zawsze życie dla siebie.

Lisica:
– Ja kiedyś miałam wyrzuty sumienia, jak robiłam coś dla siebie.

Szczur:
– Serio?

Lisica:
– Mhm.
– Jakby odpoczynek był czymś złym.

(Dzik kiwa głową)

Dzik:
– Ludzie dbają o wszystko…
– poza sobą.

Szczur:
– Czyli to nie jest egoizm?

Dzik:
– Nie.

Lisica:
– To ładowanie baterii.

Szczur:
– Czyli ten trening…
– to może pierwszy moment dzisiaj, kiedy zrobiłem coś dla siebie.

Dzik:
– No właśnie.

Najgorsze zmęczenie to to psychiczne. Kiedy cały dzień jesteś dla wszystkich…
a ani chwili dla siebie.

Share