Grill, piwo i po formie...

2026-05-25

(Wieczór przed siłownią.
Szczur siedzi na murku z wodą w ręku.
Lisica opiera się obok o barierkę.
Dzik wychodzi z siłowni z ręcznikiem na ramieniu.)

Szczur:
– No i po formie.

Lisica:
– Co się stało?

Szczur:
– Weekend.
– Grill u znajomych.
– Potem lody.
– Potem jakieś piwo.

(Dzik siada obok)

Szczur:
– Człowiek chwilę odpuści…
– i od razu wszystko rozwalone.

Lisica:
– Czyli według Ciebie forma znika po jednym weekendzie?

Szczur:
– No… tak się czuję.

Dzik:
– A wcześniej ile trenowałeś?

Szczur:
– Regularnie...

Dzik:
– Jadłeś normalnie?

Szczur:
– No.

Dzik:
– Spałeś lepiej?

Szczur:
– Też.

(Dzik wzrusza lekko ramionami)

Dzik:
– To jak jeden weekend ma zniszczyć kilka miesięcy?

Szczur:
– No niby racja…

Lisica:
– Ludzie myślą, że albo idealnie…
– albo wszystko stracone.

(Dzik kiwa głową)

Dzik:
– A życie tak nie działa.

Dzik:
– Problemem nie jest grill.

Szczur:
– To co?

Dzik:
– To, że po grillu ludzie znikają na miesiąc.

(Lisica śmieje się pod nosem)

Lisica:
– "A skoro już zjadłem karkówkę…
– to mogę też odpuścić cały tydzień."

(Szczur parska śmiechem)

Szczur:
– Dobra… trochę tak jest.

Dzik:
– Forma nie rozwala się od normalnego życia.

Dzik:
– Rozwala się od odpuszczania po każdym potknięciu.

Lisica:
– Czyli można żyć normalnie. 

Dzik:
– Trzeba.

Szczur:
– Dobra.
– To jutro trening…
– nawet po karkówce.

(Lisica śmieje się)

Myślisz, że jeden grill niszczy formę? Forma nie wymaga perfekcji tylko regularnego powrotu.

Share