
Grill, piwo i po formie...
(Wieczór przed siłownią.
Szczur siedzi na murku z wodą w ręku.
Lisica opiera się obok o barierkę.
Dzik wychodzi z siłowni z ręcznikiem na ramieniu.)
Szczur:
– No i po formie.
Lisica:
– Co się stało?
Szczur:
– Weekend.
– Grill u znajomych.
– Potem lody.
– Potem jakieś piwo.
(Dzik siada obok)
Szczur:
– Człowiek chwilę odpuści…
– i od razu wszystko rozwalone.
Lisica:
– Czyli według Ciebie forma znika po jednym weekendzie?
Szczur:
– No… tak się czuję.
Dzik:
– A wcześniej ile trenowałeś?
Szczur:
– Regularnie...
Dzik:
– Jadłeś normalnie?
Szczur:
– No.
Dzik:
– Spałeś lepiej?
Szczur:
– Też.
(Dzik wzrusza lekko ramionami)
Dzik:
– To jak jeden weekend ma zniszczyć kilka miesięcy?
Szczur:
– No niby racja…
Lisica:
– Ludzie myślą, że albo idealnie…
– albo wszystko stracone.
(Dzik kiwa głową)
Dzik:
– A życie tak nie działa.
Dzik:
– Problemem nie jest grill.
Szczur:
– To co?
Dzik:
– To, że po grillu ludzie znikają na miesiąc.
(Lisica śmieje się pod nosem)
Lisica:
– "A skoro już zjadłem karkówkę…
– to mogę też odpuścić cały tydzień."
(Szczur parska śmiechem)
Szczur:
– Dobra… trochę tak jest.
Dzik:
– Forma nie rozwala się od normalnego życia.
Dzik:
– Rozwala się od odpuszczania po każdym potknięciu.
Lisica:
– Czyli można żyć normalnie.
Dzik:
– Trzeba.
Szczur:
– Dobra.
– To jutro trening…
– nawet po karkówce.
(Lisica śmieje się)
Myślisz, że jeden grill niszczy formę? Forma nie wymaga perfekcji tylko regularnego powrotu.
